co czyni Człowieka

Siła nawyku – część II

Robert postanowił zdrowo się odżywiać. Zgromadził nieco informacji na temat tego, czego unikać, przedyskutował temat z żoną i dziećmi i zaczęli działać. Niestety cały misterny plan niszczą mu „obiadki rodzinne”. Trudno pogodzić zdrową dietę z przepysznymi posiłkami u mamy i babci, które niestety dalekie są od przyjętych założeń.

Budzik Joanny zadzwonił o 6. Zmęczona siedzeniem do późnych godzin i oglądaniem świetnego filmu ledwie otworzyła oczy. Przypomniała sobie, że jej buty do biegania stoją w przedsionku przemoczone i ubłocone po wczorajszym biegu. Ten „drobny szczegół” zniechęcił ją ostatecznie.

Nie uda Ci się zmienić niczego, jeśli nie spojrzysz na zmiany szerzej. Nasze zwyczaje mają ścisły związek z naszym otoczeniem i  ludźmi, z którymi przebywamy.  Czy liczysz na to, że przebywając w towarzystwie palaczy – uda Ci się zerwać z paleniem, a żyjąc w ciągłym bałaganie uporządkujesz dokumenty, czy nawet odzież w szafie?

Jeśli sądzisz, że jesteś wyjątkiem i Ciebie to nie dotyczy – nie masz zbyt wielkich szans na zmianę. Zaczyna się ona w Twojej głowie - wymaga odwagi i „pogodzenia się” z własną niedoskonałością. Jeśli Ci się to uda - zastosuj kolejną wskazówkę: bądź przezorny i przewiduj:

1/ że babcia uraczy Cię 3-daniowym obiadem z deserem;

2/ że rano nie będzie Ci się chciało nie tylko wstać, ale też odszukać strój sportowy.

Reasumując:

  • Utrudniaj sobie trwanie przy złych nawykach – nie trzymaj w domu papierosów, gdy chcesz przestać palić;
  • Ułatwiaj sobie wprowadzanie dobrych nawyków – umów się na bieganie z sąsiadką, ustaw kompletną torbę na basen, aby „potknąć się” o nią kiedy wstaniesz;
  • Ogranicz kontakt albo zrezygnuj z towarzystwa, które przeszkadza Ci w Twoim postanowieniu. A mamę i babcię – zaproś do siebie, gdzie możesz ustalić własne zasady (rodzaj posiłku, zakaz palenia itp.)
  • Pamiętaj o wizualizacji i pozytywnym nastawieniu - jeśli planujesz zrzucić zbędne kilogramy umieść swoje zdjęcie z czasu, kiedy ich nie było - w miejscu, gdzie wykonujesz trening.

POWODZENIA  

Kolejny krok za miesiąc!

Ciekawość…

        Kuchenną krzątaninę przerywa mi dźwięk domofonu.  Spoglądam przez okno i dostrzegam ledwie widoczną przez szczeble furtki mała osóbkę. Spodziewając się prośby o piłkę lub lotkę zagubioną w krzakach mojego ogrodu wychodzę na zewnątrz.  Nieznany mi 8- 9 latek informuje tymczasem, że zaniepokojony zachowaniem mojego psa, który akurat pastwi  się nad wiaderkiem do chwastów postanowił sprawdzić - czy to zabawka psa - czy raczej niszczy on coś, czego nie powinien???
Zdumiona sytuacją nie ubolewam specjalnie nad tym, że faktycznie – akurat niszczy.

Gdy chwilę rozmawiam z młodym człowiekiem okazuje się, że dysponuje całkiem nieprzeciętną wiedzą na temat psów, jest elokwentny jak na swój wiek, grzeczny, a nieszczęsne wiaderko jest raczej pretekstem do "zebrania” nieco więcej informacji o moim futrzaku.
Po kilkuminutowej pogawędce wracam do moich garnków, ale z pozoru nic nieznaczące spotkanie nie daje mi spokoju….

Czy to odwaga i spryt, czy raczej duża ciekawość świata sprawia, że nieśmiałość i drzwi obcych ludzi nie stanowią bariery dla dziecka. A może to po prostu naturalny dla dziecka proces zdobywania wiedzy?
Niestety bardzo często cecha ta zanika wraz z wiekiem. Dzieci to najdoskonalszy przykład naturalnego, nieskrępowanego wstydem, rozmaitymi obawami zadawania pytań. Któż z nas nie słyszał czegoś w stylu: ‘dlaczego woda jest mokra, a trawa zielona’, ‘czy można zobaczyć bakterię’, 'po co słoń ma trąbę’ itp. itd.

Może irytujące, czasem infantylne  - świadczą tylko o tym, że młody człowiek jest ciekawy i żądny wiedzy. Z czasem - zbywany przez dorosłych,  wtłoczony w system edukacji,  który nawet poezję nakazuje rozumieć zgodnie z tym, co ‘autor miał na myśli’ - pyta coraz rzadziej, aż w końcu .....przestaje...... Gdy dorasta, nabywa dodatkowo przekonania, że przecież jest dorosły, powinien sam ‘to wszystko’ wiedzieć, a jest to przecież wierutną bzdurą.

Bo czy dorosły oznacza, że wszystko już wie? No cóż! Dorosły odkrywa kolejne „warstwy” życia i pytań ma zwykle znacznie więcej niż dziecko. Co więcej -  coraz trudniej znaleźć na nie odpowiedzieć, bo dotyczą spraw głębszych i bardziej złożonych.

Tymczasem dorosły dobrowolnie zgadza się nie poszukiwać odpowiedzi. Co więcej - bardzo często nie widzi w tym niczego dziwnego, że nawet sobie nie zadaje pytań.

W wielu kwestiach przyjmuje powszechne, gotowe i często nieprawdziwe odpowiedzi, bo " ludzie tak mówią."

Wspomniany na wstępie Malec w dorosłym życiu nie podda się tak szybko. Już dziś prawdopodobnie rodzina zaspokaja jego ciekawość uważając to za naturalne, a młody człowiek sam nie ma oporów, by pokonywać różne bariery w dotarciu do wiedzy. Jeśli nie ulegnie błędnym opiniom otaczającego świata typu ‘ dorosły powinien  to wiedzieć’ , ‘nie wypada pytać’, ‘przecież wszyscy to wiedzą’ itp., itd.  – nie pozwoli wtłaczać sobie wszechobecnej papki i wieść w ten sposób bezrefleksyjny żywot.

Czy Ty sam - zastanawiałeś się kiedyś nad tym czy pytasz? Czy otwarcie mówisz o tym, że czegoś nie wiesz, ale też czynisz starania, aby to zmienić?
Z drugiej strony czy wychowujesz swoje dziecko tak, aby nie obawiało się pytań?

Czy Ty i Twoje dziecko jesteście przeświadczeni,  że na wiele pytań można znaleźć odpowiedź,  choć czasem wymaga to wysiłku większego niż wizyta u mało znanej sąsiadki?
Zadawanie pytań przynosi ogromne korzyści. Wymieńmy kilka:

  • nie błądzisz,
  • zdobywasz informacje i poszerzasz wiedzę,
  • unikasz negatywnych projekcji wynikających z niewiedzy,
  • nie dajesz się oszukać powszechnym i błędnym opiniom,
  • masz szersze horyzonty,
  • uczysz się aktywnego słuchania,
  • doceniasz rozmówcę i sprawiasz, że czuje się ważny,
  • budujesz relacje i zdobywasz przyjaciół,
  • masz WŁASNE zdanie.

Czas wakacji to czas nowych doświadczeń, wrażeń, zdobywania wiedzy.

To dobry czas by zacząć PYTAĆ , by zaspokajać naturalną ludzką ciekawość.

Siła nawyku – część I

      Jest wczesny poranek - godzina 6:10. W uszach DZWONI budzik. Andrzej chętnie pospałby jeszcze, jednak błyskawicznie wstaje, ubiera dres i zabiera spakowaną torbę, którą wieczorem dnia poprzedniego położył przy łóżku. Wychodzi na basen — dokładnie tak, jak to robił dwa razy w tygodniu przez cały ostatni rok.

      Agnieszka właśnie „wybuchła” - miała sprzeczkę z aroganckim klientem. Zła i rozdygotana otwiera szufladę swojego biurka, sięga po tabliczkę czekolady i zjada ją niemalże natychmiast w całości — tak jak zawsze, kiedy jest zdenerwowana.

Co łączy Andrzeja i Agnieszkę? Niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie, oboje ulegają działaniu tej samej siły — siły nawyku.

A jak jest z Tobą? Może chciałbyś wyrobić w sobie jakieś dobre nawyki? Na przykład: regularnie uprawiać sport, pić 1,5 l wody i zjadać pięć zdrowych posiłków dziennie, czytać minimum 1 książkę miesięcznie, czy minimum 1 raz w tygodniu spotykać się z przyjaciółmi?

Z drugiej strony może chciałbyś zerwać z jakimś złym zwyczajem? Na przykład: paleniem papierosów, nadużywaniem alkoholu,  jedzeniem słodyczy, czy zbyt częstym wysyłaniem kuponów lotto?

To niezaprzeczalny fakt, że wyzbycie się złych upodobań może być niezwykle trudne, ale jest możliwe. Mówi się, że przyzwyczajenia są naszą drugą naturą i opierają się na zakotwiczonych w naszym umyśle utartych schematach działania. Często są rezultatem poczynionych założeń i stanowią element rutyny.

Co więc możesz zrobić, żeby siła nawyku działała na twoją korzyść, a nie na szkodę?

Zastanów się nad trzema wskazówkami, które omówione zostaną w trzech postach. Pierwsza z nich to:

BĄDŹ REALISTĄ

W przypływie euforii związanej z chęcią do zmiany może Cię brać pokusa, aby od razu zmienić w swoim życiu wszystko, co ci się nie podoba. Wyobrażasz wtedy sobie: „W tym tygodniu rzucę picie kawy, przestanę jeść słodycze i spędzać czas w sieci grając do środka nocy, a zacznę biegać, spotkam się z rodziną i pójdę ze znajomymi na koncert”. Jednak jeśli będziesz próbował zrealizować wszystkie zadania naraz, z pewnością nie osiągniesz żadnego z nich. I co wtedy z Twoją motywacją. Zamiast motywacji pojawi się frustracja.

CO MOŻESZ ZROBIĆ?

Zacznij myśleć realistycznie. Uznaj fakt, że dysponujesz ograniczoną ilością zasobów takich jak czas, siły i środki. Dlatego zamiast zmieniać wszystko od razu, zacznij robić to stopniowo. Można to zobrazować przykładem jedzenia salami. Gdyby próbować spożyć taką kiełbasę w całości, podczas jednego posiłku mogłoby się to skończyć torsjami lub rozstrojem żołądka. Jednak kiedy zjadamy salami w plasterkach (po kilka do każdego posiłku) to uda się w tydzień zjeść ją w całości,  delektując się równocześnie jej smakiem.

Kluczowe zatem wydaje się wyznaczenie sobie realistycznych celów. Zanim jednak do tego dojdziesz pomocne mogą być poniższe kroki dotyczące planu działania.

Jeśli chciałbyś spróbować zachęcamy do podjęcia następujących działań w tym miesiącu:

  • Zacznij od listy dążeń. Wypisz wszystko, co ci przychodzi do głowy. Na tym etapie nie ograniczaj się. Postępuj tak jak podczas „burzy mózgu”. Podziel ją na dwie grupy: w pierwszej wypisz dobre zwyczaje, które chciałbyś wypracować, a w drugiej złe, z którymi chciałbyś zerwać.
  • Teraz dokonaj analizy priorytetów w nawykach. Ponumeruj wypisane na listach zwyczaje według tego, jak bardzo są dla ciebie ważne. Porównaj uszeregowane listy. Ułatwisz sobie zadanie, jeśli zły nawyk zastąpisz dobrym. Na przykład jeśli za dużo czasu spędzasz przed komputerem, a jednocześnie wśród celów wypisałeś dbanie o zdrowie, mógłbyś sobie postanowić: „Zamiast po powrocie z pracy od razu włączać komputer, najpierw idę na basen lub spacer po lesie ”.
  • Przystąp do selekcji. Wybierz tylko po dwa lub trzy zwyczaje z każdej listy — i skup się na nich pracując przez najbliższe trzy tygodnie. Potem przejdź do kolejnych.

Za miesiąc opublikujemy kolejny post na ten temat - podamy drugą wskazówkę jak wykorzystać siłę nawyku.  Jednak będzie ona przydatna tylko wtedy, gdy zaczniesz działać już teraz - tworząc i realizując REALISTYCZNĄ LISTĘ DZIAŁAŃ

Prawdziwe zadowolenie -czy jest możliwe?

Wyobraź sobie  rok …..1010 p n e.   Znalazłeś się na terenie wspaniałego pałacu „ociekającego” złotem. Wokół po horyzont rozciągają się ogromne połacie winnic, zadbane parki i ogrody. W uszach słyszysz dźwięki wody nawadniającej sadzawkę, a w oddali odgłos instrumentów muzycznych i śpiewaków. Jest upalne popołudnie, w gęstym powietrzu delikatny kojący wiatr roznosi intensywny zapach ziół i przygotowywanych potraw. Na przestronnym pałacowym tarasie spotykasz uśmiechniętego króla Salomona. Jesteś podekscytowany, bo udało Ci się dostać na audiencję do tego dostojnika. Postanawiasz przeprowadzić z nim wywiad (na temat zadowolenia z życia.)”

Najpierw podziwiasz otoczenie, a mędrzec opowiada:

„Tak. Jest pięknie. Zbudowałem wiele domów. Nasadziłem  winnic. Założyłem  ogrody i parki oraz zasadziłem w nich wszelkie drzewa owocowe. Założyłem  sadzawki z wodą, by z nich nawadniać las rosnących drzew. Nabyłem sług i służebnice i doczekałem się synów. Mam też żywy inwentarz, bydło i trzody w wielkiej liczbie, więcej niż wszyscy, którzy byli przede mną. Ponadto nagromadziłem  srebra i złota oraz mienia właściwego królom i prowincjom. Postarałem się  o śpiewaków i śpiewaczki oraz o niezwykłe rozkosze — o damę, a nawet o damy. I stałem się większy, i przewyższyłem każdego, kto był przede mną.  Nadto pozostała mi moja mądrość…”. 

Cudowne! Jakże wspaniałe życie prowadzi ten dostojnik. Opływając we wszelkie dobra może oddać się przyjemnościom, których ma aż nadmiar. Nic go nie martwi, ma rodzinę, służbę i sławę…

Co za życie!!!!

Jakże zdziwiony jesteś słuchając dalej:

„I znienawidziłem życie, gdyż nieszczęsna wydała mi się praca wykonywana pod słońcem, bo wszystko to marność i pogoń za wiatrem”.

Nie rozumiem królu. Co masz na myśli???

Co miał na myśli Salomon?

Dobra materialne mają przemijającą wartość, jednak wielu ludziom wydają się  bardzo atrakcyjne. W pewnym sondażu przeprowadzonym w Stanach Zjednoczonych 75 procent studentów pierwszego roku przyznało, że głównym celem ich życia jest „dorobienie się majątku”. Czy rzeczywiście będą szczęśliwi kiedy tak się stanie?

Pewien znany mi młodzieniec w trakcie nauki w liceum ogólnokształcącym kilkakrotnie zmieniał kierunek zainteresowań (i przyszłych studiów). Nie były to bynajmniej dziedziny zbliżone do siebie, bo zaczynał od prawa, a zakończył ostatecznie na medycynie. Za każdym razem jako uzasadnienie swojego wyboru podawał…. „…po tych studiach dużo się zarabia…”

Badacze stwierdzili, że nadmierne skupianie się na zdobywaniu środków materialnych w istocie utrudnia osiągnięcie szczęścia i zadowolenia. Tym bardziej wykonywanie pracy, którą wybrało się z niewłaściwych pobudek, nawet jeśli motywująca przez jakiś czas jest pensja, czy nawet prestiż…

Jakże prawdziwe są słowa zapisane 30 wieków temu: „Nagromadziłem sobie srebra i złota oraz mienia właściwego królom (...), a oto wszystko było marnością i pogonią za wiatrem”

Salomon nie był zepsutym bogaczem. Osiągnął wyżyny ówczesnego świata w wielu dziedzinach i obserwując stamtąd ludzi wiedział co ważne. Wiedział też jak traktować pracę.

Jeśli jest sensowna i rzetelnie wykonywana może dawać zadowolenie. Pozwala utrzymać rodzinę i daje uczucie spełnienia. Nawet jeśli bywa monotonna, nie pozwala do końca rozwinąć nam skrzydeł i czasem czujemy się niesprawiedliwie potraktowani to tylko OD NAS zależy jaki mamy do niej stosunek.

Może przyda Ci się któraś z poniższych rad:

  • To ty decydujesz o swoim nastawieniu - ROZWIJAJ POZYTYWNY STOSUNEK DO PRACY
  • Bądź rzetelny - PRZYKŁADAJ SIĘ DO PRACY
  • Patrz szeroko - MYŚL O KORZYŚCIACH, JAKIE TWOJA PRACA DAJE INNYM (twoim klientom)
  • Dbaj o spokój wewnętrzny - RÓB WIĘCEJ, NIŻ SIĘ OD CIEBIE WYMAGA
  • Praca to nie wszystko - STAWIAJ PRACĘ NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU – NIE BĄDŹ PRACOHOLIKIEM
  • Są sprawy ważniejsze niż praca - PAMIĘTAJ O RÓWNOWADZE I WYZNACZAJ CELE WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH WŁASNEGO ŻYCIA (zobacz pomocny w tym program szkoleniowy)

 

Co zatem ma w życiu prawdziwą wartość i jest źródłem niekłamanej radości?

Pracujemy, aby żyć – nie odwrotnie!

Wyświadczajmy dobro innym i zawiązujmy trwałe przyjaźnie inwestując czas w relacje rodzinne i towarzyskie. To najlepszy sposób osiągnięcia radości i satysfakcji z „dzieła swoich rąk” (swej pracy)