sam ze sobą

Siła nawyku – część I

      Jest wczesny poranek - godzina 6:10. W uszach DZWONI budzik. Andrzej chętnie pospałby jeszcze, jednak błyskawicznie wstaje, ubiera dres i zabiera spakowaną torbę, którą wieczorem dnia poprzedniego położył przy łóżku. Wychodzi na basen — dokładnie tak, jak to robił dwa razy w tygodniu przez cały ostatni rok.

      Agnieszka właśnie „wybuchła” - miała sprzeczkę z aroganckim klientem. Zła i rozdygotana otwiera szufladę swojego biurka, sięga po tabliczkę czekolady i zjada ją niemalże natychmiast w całości — tak jak zawsze, kiedy jest zdenerwowana.

Co łączy Andrzeja i Agnieszkę? Niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie, oboje ulegają działaniu tej samej siły — siły nawyku.

A jak jest z Tobą? Może chciałbyś wyrobić w sobie jakieś dobre nawyki? Na przykład: regularnie uprawiać sport, pić 1,5 l wody i zjadać pięć zdrowych posiłków dziennie, czytać minimum 1 książkę miesięcznie, czy minimum 1 raz w tygodniu spotykać się z przyjaciółmi?

Z drugiej strony może chciałbyś zerwać z jakimś złym zwyczajem? Na przykład: paleniem papierosów, nadużywaniem alkoholu,  jedzeniem słodyczy, czy zbyt częstym wysyłaniem kuponów lotto?

To niezaprzeczalny fakt, że wyzbycie się złych upodobań może być niezwykle trudne, ale jest możliwe. Mówi się, że przyzwyczajenia są naszą drugą naturą i opierają się na zakotwiczonych w naszym umyśle utartych schematach działania. Często są rezultatem poczynionych założeń i stanowią element rutyny.

Co więc możesz zrobić, żeby siła nawyku działała na twoją korzyść, a nie na szkodę?

Zastanów się nad trzema wskazówkami, które omówione zostaną w trzech postach. Pierwsza z nich to:

BĄDŹ REALISTĄ

W przypływie euforii związanej z chęcią do zmiany może Cię brać pokusa, aby od razu zmienić w swoim życiu wszystko, co ci się nie podoba. Wyobrażasz wtedy sobie: „W tym tygodniu rzucę picie kawy, przestanę jeść słodycze i spędzać czas w sieci grając do środka nocy, a zacznę biegać, spotkam się z rodziną i pójdę ze znajomymi na koncert”. Jednak jeśli będziesz próbował zrealizować wszystkie zadania naraz, z pewnością nie osiągniesz żadnego z nich. I co wtedy z Twoją motywacją. Zamiast motywacji pojawi się frustracja.

CO MOŻESZ ZROBIĆ?

Zacznij myśleć realistycznie. Uznaj fakt, że dysponujesz ograniczoną ilością zasobów takich jak czas, siły i środki. Dlatego zamiast zmieniać wszystko od razu, zacznij robić to stopniowo. Można to zobrazować przykładem jedzenia salami. Gdyby próbować spożyć taką kiełbasę w całości, podczas jednego posiłku mogłoby się to skończyć torsjami lub rozstrojem żołądka. Jednak kiedy zjadamy salami w plasterkach (po kilka do każdego posiłku) to uda się w tydzień zjeść ją w całości,  delektując się równocześnie jej smakiem.

Kluczowe zatem wydaje się wyznaczenie sobie realistycznych celów. Zanim jednak do tego dojdziesz pomocne mogą być poniższe kroki dotyczące planu działania.

Jeśli chciałbyś spróbować zachęcamy do podjęcia następujących działań w tym miesiącu:

  • Zacznij od listy dążeń. Wypisz wszystko, co ci przychodzi do głowy. Na tym etapie nie ograniczaj się. Postępuj tak jak podczas „burzy mózgu”. Podziel ją na dwie grupy: w pierwszej wypisz dobre zwyczaje, które chciałbyś wypracować, a w drugiej złe, z którymi chciałbyś zerwać.
  • Teraz dokonaj analizy priorytetów w nawykach. Ponumeruj wypisane na listach zwyczaje według tego, jak bardzo są dla ciebie ważne. Porównaj uszeregowane listy. Ułatwisz sobie zadanie, jeśli zły nawyk zastąpisz dobrym. Na przykład jeśli za dużo czasu spędzasz przed komputerem, a jednocześnie wśród celów wypisałeś dbanie o zdrowie, mógłbyś sobie postanowić: „Zamiast po powrocie z pracy od razu włączać komputer, najpierw idę na basen lub spacer po lesie ”.
  • Przystąp do selekcji. Wybierz tylko po dwa lub trzy zwyczaje z każdej listy — i skup się na nich pracując przez najbliższe trzy tygodnie. Potem przejdź do kolejnych.

Za miesiąc opublikujemy kolejny post na ten temat - podamy drugą wskazówkę jak wykorzystać siłę nawyku.  Jednak będzie ona przydatna tylko wtedy, gdy zaczniesz działać już teraz - tworząc i realizując REALISTYCZNĄ LISTĘ DZIAŁAŃ

Zaplanuj swój sukces

 

Dostałem awans i zostałem prezesem!

Schudłam 10 kg!

Zdałem egzamin na prawo jazdy!

Zdobyłem najwyższy szczyt Europy!

Kupiłem wymarzone mieszkanie!

 

Czy wiesz co łączy te wymienione sukcesy? - Wszystkie były „zaplanowane”!

Każdy z nas ma marzenia… Niektórzy postanowienia… Jednak tylko 13% ludzi ma cele.

Z tych 13% - zaledwie 3% precyzyjnie je spisuje. Te 3% - to najbogatsi ludzie na świecie.

 

Czy wiesz co ich wszystkich łączy?

-  pozytywne myślenie,

-  orientacja na zadania;

-  wysoka motywacja;

 

Ale sukces to nie tylko pieniądze. Dla każdego z nas znaczy coś innego.

Aby przejść od marzeń do efektu – musisz działać!

 

Zobacz film w zakładce Program Rozwoju Osobistego 

 

Opór na zmiany a wyobraźnia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WYOBRAŹNIA-  to zdolność do przywoływania i tworzenia realnych obrazów.

To cudowny dar, który pozwala marzyć, tworzyć i widzieć świat takim, jaki chcielibyśmy, by był.

Niestety nieokiełznana  wyobraźnia może działać  także na naszą niekorzyść.

Kiedy przyjrzymy się procesowi zmian – WYOBRAŹNIA może być naszym sprzymierzeńcem - albo wrogiem:

… w tej nowej pracy nie będzie lepiej…., będę się męczyć tygodniami i schudnę kilogram…, wytrzymam dwa dni i znów sięgnę po papierosa, …wiem, że jest kiepsko, ale jak coś zmienię może być jeszcze gorzej itp. itd

Tymczasem zmiany są nieodłącznym!!! elementem ROZWOJU!!! Inaczej mówiąc – Nie rozwiniesz się nie dokonując zmian. Ani Ty, ani żadna firma, instytucja, organizacja.

Wiele firm mając świadomość konieczności zmian wypracowuje standardy ‘zarzadzania zmianą’ – czyli pomaga swoim pracownikom reagować na nie pozytywnie.

Czy jednak „pojedynczy człowiek”, każdy z nas ma świadomość, że powinien się zmieniać? Choćby po to, aby nie zostać w tyle? Ale także po to, aby być lepszym pracownikiem, rodzicem, sąsiadem – czy po prostu człowiekiem….

Gdyby spojrzeć na zagadnienie zmiany oczami „pojedynczego” człowieka  reakcje są różne, stosunkowo często jednak  - pojawia się OPÓR

Rozważając  zmiany znacznie częściej myślimy o tym co stracimy - rzadziej o tym, co możemy zyskać... 

Pewien pogląd na to, dlaczego tak się dzieje, jak przełamywać opór i co może być w tym przydatne daje znajomość MECHANIZMU REAKCJI  NA ZMIANY.

Specjaliści w zakresie badania procesu zmian stworzyli tzw. Transteoretyczny  Model  Zmian (TTZM)  który składa się z 5- nawet 6 etapów.

W skrócie nazwiemy je:

1/ NIE WIEM, że coś trzeba zmienić (choć inni wiedzą),

2/ WIEM, że muszę coś zmienić,

3/PRÓBUJĘ zmieniać (stawiam pierwsze kroki, nieśmiało, samotnie…),

4/ zdecydowanie ZMIENIAM (zmiany widzę nie tylko ja, ale i otoczenie),

5/ PODTRZYMUJĘ działania, aby uniknąć nawrotu.

Wiedza o istnieniu kolejnych etapów niezbędna jest dietetykom, terapeutom uzależnień wszelkiego typu, ale przydatna może być także tym, którzy zmuszeni są wprowadzać zmiany w życie innych (np. podwładnych), jak też swoje – czyli w sumie wszystkim 🙂

Etap 1 – NIE WIEM

Alkoholik, który nie zamierza przestać pić, zawałowiec, który wciąż raczy się golonką i piwem i wszyscy tkwiący w rutynie, stagnacji, bo jest im „dobrze” nie mają świadomości, że powinni coś zmienić. No może czasem muszą  zagłuszać (zapijać/”zajadać”) „podskórny” niepokój, ale dopiero okoliczności zewnętrzne (rodzina, lekarz, pracodawca) „wymuszają” początek zmian.

Etap 2   - WIEM, że muszę coś zmienić

Rozpoczyna się walka. Najpierw ze sobą: Jak to zrobić? Od czego zacząć? Kiedy zacząć? Uda się? – nie uda się! Ja się nie nadaję! A co będzie, gdy… itd., itp.

Etap walki wewnętrznej, wątpliwości, zastrzeżeń i zwątpień jest najtrudniejszy. Etap, gdy potrzeba nam ogromu energii, bo przypominamy samolot krążący po płycie lotniska, który, aby się wznieść potrzebuje proporcjonalnie najwięcej  paliwa.

I tu właśnie sięgamy do wyobraźni, niestety nie zawsze właściwie. Efekty wizualizacji mogą nas zadziwić, jeśli tylko nie pozwolimy jej "popłynąć" w złym kierunku. Jeśli wyobrażasz sobie porażkę – wróć do etapu 1 (i dalej nie czytaj).

Raczej wyobraź sobie jaki jesteś silny, sprawny, szybki, kompetentny, trzeźwy – czy co tam chcesz. Idź dalej i roztaczaj wizje „powiązane” ze sprawnością, kompetencją, trzeźwością itp.

Kiedy wzniesiesz się nad ziemię (swym krążącym po lotnisku samolotem)  - to znak, że nadszedł -

Etap 3 – PRÓBUJĘ zmieniać

Dalej twórz wizje spektakularnych zmian. Nie ważne, że „popłyniesz” i będziesz w nich wyglądać lepiej niż gwiazda filmowa, będziesz sprawny jak złoty medalista, albo mądry jak król Salomon. Szczerze mówiąc aż tak - nie będzie, ale obrazy w Twojej głowie mają Cię „karmić”, napędzać do malutkich, ale konsekwentnych zmian.

Etap 4 – zdecydowanie ZMIENIAM!

Dodatkowy czynnik to otoczenie. Zwykle mało przydatne jest robienie czegoś, by inni widzieli. Kiedy jednak uda się to, gdy dokonujesz zmiany  - stanowi dodatkowe cenne źródło motywacji.

„Basiu, jak ty pięknie wyglądasz, chyba sporo schudłaś , prawda?”

„Codziennie mijam Cię jadąc do pracy; Przygotowujesz się do maratonu?”

„Ania chwaliła Cię, że zrobiłeś najlepszą analizę w grupie…”

Niech no ktoś powie, że to nie motywuje!

Nie ma wątpliwości, że ogrom doznań estetycznych zawdzięczamy wyobraźni ich twórców. Niedościgniona otaczająca nas natura krzyczą niejako „ Patrz człowiecze, ucz się od Najwyższego, napawaj swe zmysły i jeśli tylko potrafisz twórz podobne dzieła!”

Wyobraźnia jest ogromna siłą(X) wykorzystującą przebogaty świat materialny, jak i wewnętrzny każdego człowieka.

Dlaczego nie wykorzystać tego, co mamy w zasięgu – do realizacji własnych (najlepiej słusznych) celów?

 

 

(X) Siła wizualizacji jest jednym z zagadnień szerzej omawianych i stosowanych w Dynamice Wyznaczania Celów Paula J. Meyera, omówionego w odrębnej zakładce Program Rozwoju Osobistego.

Może powinieneś kupić kozę…

 

W starym żydowskim dowcipie  Icek, który narzeka na ciężkie warunki mieszkaniowe otrzymuje radę od rabina:

- Icek, ty kup sobie kozę.

Zdziwiony, ale przekonany o mądrości rabina kupuje kozę, ale po tygodniu przychodzi kompletnie załamany.

- Cóżeś mi doradził  rebe? Żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki - hałas, ścisk, rwetes i  jeszcze koza beczy, śmierdzi, wszystko zżera. To katastrofa!

Rabin na to:

-  Icek, ty sprzedaj kozę. 

Icek kozę sprzedaje, wraca rozanielony.

- W domu sielanka - cisza, spokój, mnóstwo miejsca, wszyscy szczęśliwi.

Dowcip z pewnością znany wielu z nas, jednak nauka z niego płynąca wciąż aktualna i godna przypominania.

Czy po kilku dniach wolnego, nie narzekamy przypadkiem, że za krótko, że trzeba wracać do pracy?  A może szef się czepia, albo pracy za dużo? Pracownicy leniwi i niekompetentni …?  Pogoda do kitu - gdzie takie zimno w kwietniu…? Itd., itd.

Dlaczego narzekamy......?

- Zauważamy błędy innych, wydaje nam się, że sami zrobilibyśmy coś lepiej. Zauważamy niesprawiedliwość, nepotyzm i czujemy się wykorzystani jako jednostka, grupa czy nawet naród. Trudno rzeczywiście zaradzić obecnej niesprawiedliwości, choć warto pamiętać, że w wielu wypadkach nasz punkt widzenia nie pozwala na obiektywną opinię. Bardziej myślimy o sobie niż innych grupach społecznych, czy jednostkach i najczęściej nie mamy pełni obrazu zjawisk, które krytykujemy.

- Porównujemy się z innymi i tak jakoś zawsze się składa, że z tymi, którzy mają lepiej. I choć w niektórych wypadkach to bardzo dobrze „równać w górę nie w dół”  - w tym akurat nie, bo rodzi to zazdrość i roszczenie.  I tu z pomocą przychodzi przytoczony na wstępie stary dowcip  żydowski, który doskonale obrazuje efekt kontrastu. Jeśli  tylko złapiemy się na narzekaniu wyobraźmy sobie „kozę” w naszym życiu,

- Niestety narzekamy też dlatego, że …lubimy. Taki „sport narodowy”, harmonizujący z naszą zadziornością i łatwością wymachiwania „szabelką” – i wtedy, gdy potrzeba i wtedy kiedy to bezcelowe.

- Narzekamy, bo to łatwe. Kiedy wchodzimy do kuchni, w której piętrzy się sterta brudnych naczyń – trudno tego nie widzieć. Kiedy jest posprzątana  - uznajemy to za normę i … nie zauważamy.

I tu pojawia się druga strona tematu. Antidotum na narzekanie jest umiejętność zauważania rzeczy dobrych i docenianie ich. A one są zawsze,  tyle że  sztuką jest dostrzeganie ich bez „kozy”, czyli bez sztucznie wytworzonego dla nas samych kontrastu.

Jak to robić?

Na początek każdego dnia wieczorem zapisz np. 5 dobrych rzeczy, które  przeżyłeś, widziałeś, zrobiłeś… Na tym etapie pomocna bywa „koza” - oczywiście w naszej głowie. Potem  rzeczy tych będzie więcej…, bo - w ciągu dnia  -będziesz  szukać tego, co można zapisać. Po jakimś czasie nie musisz już pisać – bo ich „wyszukiwanie” stanie się nawykiem, a przecież o to chodzi. Kiedy widzisz rzeczy dobre - nie narzekasz.

Naukowcy dowiedli, że umiejętność okazywania wdzięczności na codzień czyni nas  zdrowszymi i szczęśliwszymi. Negatywne nastawienie dotyka bowiem przede wszystkim nas samych, a zupełnie nie wpływa na przedmiot narzekań. Często, jeśli narzekamy na kogoś – ta osoba w ogóle o tym nie wie. Śpi snem spokojnym, a to nas trawi trucizna.