Klęska urodzaju

 

Rzecz dzieje się w zapomnianych już, choć nie tak bardzo odległych okolicznościach gospodarczych. Na półkach sklepowych stoi głównie …ocet i musztarda …

   Mała dziewczynka z niewielkiej miejscowości, bawi się na podwórku. Po chwili dostrzega kolegę (podwórkowego łobuza i złośliwca), który podąża z kiścią pięknych ciemnych winogron. „Zdobyte” cudem przez matkę owoce stanowią przedmiot zazdrości całej okolicy. Złośliwiec ostentacyjnie przemierza podwórko i sukcesywnie w jego ustach giną kolejne kuleczki. Dziewczynka obserwuje ten występ i z zaciekawieniem prosi  – daj mi jedną…… - wtedy ten, z satysfakcją, przyspiesza konsumpcję. Gdy jest bliski końca mała jeszcze raz mówi – daj mi …., chociaż tę malutką… - Chłopiec z lubością odrywa ostatnią, najmniejszą kuleczkę i pakuje do swych pełnych owocu ust.

Scenę tę obserwuje matka dziewczynki…  

Dlaczego przytaczam tę historię?

   Każdy pamiętający te czasy  marzył  o tym, aby jego dzieci nie musiały doświadczać takich sytuacji, aby miały lepiej niż on sam miał…. I rzeczywiście marzenie to ziściło się dość szybko. Dziś półki sklepowe uginają się od różnorodnych towarów, może czasem ograniczają nas finanse, ale bardziej zagraża nam klęska urodzaju niż znikająca upragniona kuleczka winogronka  ….

   W czasach otaczającej nas obfitości większość z nas sięga po więcej i więcej. Nie ograniczają nas już półki sklepowe. W sprawach niematerialnych -  coraz rzadziej ograniczeniem są normy – bo dziś wolno już prawie wszystko. W efekcie swobodnego zaspokajania wszelkich potrzeb człowiek sięga po rzeczy większe, dziwniejsze, bardziej oryginalne, ale paradoksalnie coraz mniej go to cieszy.

   Wyobraź sobie jak smakuje kilka pierwszych kostek twojej ulubionej czekolady, po długiej wędrówce w chłodny dzień….mmmmmm – niebo w gębie…. A umiesz sobie wyobrazić jak smakuje wtedy druga, trzecia, piąta tabliczka!! czekolady? Czy w ogóle jesteś w stanie ją zjeść? A pamięta ktoś z Was szynkę, kupowaną w grudniu na święta i jej smak? Czy dziś naprawdę nie ma takiej szynki – czy to my mamy jej dość?

   Nasze doznania smakowe, uczuciowe, nasze poczucie zadowolenia w wielu sytuacjach zależy od ilości dóbr, czy wrażeń, które sobie dostarczamy. Wszystko w nadmiarze przejada się, przestaje smakować i powszednieje. Traci wartość - jak nadmiar plonów określany klęską urodzaju.  Nie dziwi więc trend bardzo mocno rozwijający się w ostatnich latach –potrzeba „nowych doznań” (cokolwiek to znaczy…..) Ale czy to jest droga do pełniejszych doznań i większej satysfakcji z życia?

Paradoksalnie - to ograniczenia, które świadomie stosujemy - czynią nas lepszymi. Dzięki nim jesteśmy bardziej odporni, dzięki nim odczuwamy pełniej i dzięki nim bardziej cenimy to, co mamy.

Test pianki (marshmallow test) już dawno wskazał, że ci, którzy potrafią czekać, ograniczać przyjemność, odraczać gratyfikację osiągają w życiu więcej.

Dziś, kiedy świat raczej nie popiera barier – to tylko od nas zależy, czy my ustawimy sobie ograniczenia……

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz